Nawigacja i odkrycia
19 września 2010
Skąd wiadomo, jak bardzo wysoko jest szczyt Mount Everest? Jeszcze w dziewiętnastym wieku sądzono, że ta właśnie góra nie jest najwyższym punktem na tej planecie. Najpierw sądzono, że ten wielki – dosłownie – zaszczyt przypada Kangczendzonga, której wysokość oceniano na ponad osiem i pół kilometra ponad poziomem morza. Jednak obecne oczywistym jest, że jest to zaledwie trzeci szczyt na Ziemi pod względem wielkości. W wielkich górach Tybetu i Nepalu odkryto jeszcze jeden większy szczyt od Kangczendzonga, który nazwano Peak VX, a jego wysokość sięgała trzysta metrów więcej od poprzednika. I właśnie ten szczyt jest dzisiaj nazywanym Mount Everestem. Tak tak, szczyt ten miał niegdyś całkiem inna nazwę od dzisiejszej. Nazwano ją tak na cześć kierownika badań, który dowiódł, iz góra ta jest o wiele większa niż wcześniej wychwalana. Aż do tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego ósmego roku trwały badania nad pomiarem tego szczytu i naukowcy stwierdzają cały czas, że mimo ruchów kontynentów, szczyt Mount Everest pozostanie bez wątpienia szczytem nad szczytami. Którego człowieka na świecie można okreslić podróżnikiem nad podróżnikami? Innymi słowy, kto na świecie najwięcej podróżował? W tym temacie wspomina się tylko o ludziach, którzy występują w telewizji nagrywając programy przyrodnicze i podróżnicze, ale to nieprawda. Prawdę powiedziawszy, nagrywanie takich podróży jest niezwykle opóźniające. A najważniejszym, bo najbardziej aktywnym podróżnikiem wszechczasów, bez wątpienia był John D Dlouse ze Stanów Zjednoczonych, ze stanu Indiana. Do tysiąc dziewięcset dziewięćdziesiątego dziewiątego roku odwiedził wszystkie suwerenne państwa, jakie wtedy istniały, prócz dwóch. Jego ojciec mieszkał w Europie, i kiedy był młodszy, zaszczepił w nim bakcyla podróży opowieściami, jak to jest w innych krajach. Rozpoczął podróże w tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym ósmym roku jako turysta w Europie i od tej pory niemal nieustannie gdzieś podróżował. Dopiero w latach siedemdziesiątych odkrył klub zrzeszający podróżników i przyłączył się. Rolad Amundsen jako jeden człowiek na świecie dotarł do bieguna południowego. Udało mu się to dzięki uparciu, brutalności wobec siebie i poddanych mu psów. Mianowicie podróż była bardzo ciężką, niewiele osób zdawało sobie sprawę, że jest to w ogóle możliwe. Psów było ponad osiemdziesiąt i Rolad wiedział, że to one mogą go jedynie zaprowadzić do celu, dlatego miały one dla niego olbrzymia znaczenie, wręcz strategiczne. Musiał dokładnie rozplanować co i jak – w gazetach jeszcze wspominano tragedię, jaka dosięgnęła innego podróżnika, który wziął się za to przedsięwzięcie – został zjedzony przez wygłodniałe i rozwścieczone psy. Dlatego on dbał o swoje psy, cały czas ich liczba malała – wszystkie padnięte psy używał jako pokarm dla innych oraz dla siebie, a kiedy dotarł na miejsce, zostało mu ich juz tylko kilkanaście. Jednak jak się okazało, jest to możliwe, ale tylko wtedy, jeżeli jest się odpowiednio zdeterminowanym, brutalnym wobec swoich poddanych i brutalnym wobec samego siebie.